O autorze
Katarzyna Błażejewska - mama dietetyczka, absolwentka dietetyki na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym i Psychodietetyki na SWPS. Od lat związana z warszawskim convivium Slow Food. Wyznaję zasadę, że jedzenie powinno stanowić źródło zdrowia oraz przyjemność. Dlatego ważna jest dobra jakość produktów, najlepiej sezonowych, regionalnych i naturalnych.

Kto jest mądrzejszy od jajka?

Młode kurczaczki pod lampą
Młode kurczaczki pod lampą
100 kur znosi około 33 jaj dziennie – mówi mi pan Mieczysław Babalski. Czyli średnio kura niesie się co 3 dni. W hodowlach intensywnych dąży się do 1 jaja dzienni i obecne wyniki intensywnej produkcji wynoszą już 300-320 jaj rocznie od jednej nioski. Na przykładzie tego zwykłego jajka, które jest podstawowym produktem w lodówce każdego, możemy wykształcić w naszym dziecku świadomego konsumenta i odpowiedzialnego mieszkańca Ziemi.

Wydolność kury z hodowli to mniej więcej rok. Później powinna móc się zregenerować i przepierzyć, jeść a nie znosić jaj… Sami widzicie, że to kompletnie nieopłacalne. Więc po roku stadko zastępuje się nowym. W hodowli naturalnej, w zależności od gatunku, hodowcy podają 3-14 lat. Oczywiście z wiekiem wydajność produkcji jaj przez kurę zmniejsza się. Jeżeli dla kogoś jest to wiedza bez znaczenia, to nie zwracam się do Was. Dyskusje o tym, że kura z hodowli ekologicznej poddawana jest większemu stresowi niż ta z klatki bo musi samodzielnie zdobywać sobie pożywienie, są już za mną i nie wdaję się w nie. Uważam – ba – wiem z rozmów z pacjentami, że jest całą rzesza osób nieświadomych.



Gdy postanowiłam napisać do wielkanocnego numeru jednaj z gazet, do której regularnie pisuję, na temat tego jakie jajka wybrać, redakcja odpowiedziała mi, że przecież o jajkach czytelnicy wiedzą wszystko. Ale na co dzień przekonuję się o tym jak małe znaczenie ma dla wielu cyfra na skorupce, która świadczy o pochodzeniu jajka. Świadczy o tym na przykład fakt, że w czterogwiazdkowym hotelu Andel’s w Łodzi serwowane są w luksusowych warunkach jajka „3” i nikogo to nie dziwi. Dla mnie jest to jednoznaczny sygnał – nie dbamy o jakość jedzenia, które Wam podajemy – byleby to efektownie wyglądało. W wielu hotelach w których jadałam śniadania cyfra była nie do odczytania, zamazana – tu przynajmniej ktoś pewnie oszukał, ale nie chwalił się brakiem dbania o jakość pożywienia i jakość życia zwierząt.

Myślę, że takie świadome zakupy z dzieckiem, które zna cyferki i w sklepie sprawdza ze mną, które jajka bierzemy – jest krokiem do wykształcenia w nim świadomości. Bo ucząc Stasia kontroli tego, co ląduje na jego talerzu, wiem, że robiąc w przyszłości zakupy sam będzie zwracał uwagę na produkty, które kupuje oraz ich pochodzenie. A gdy będzie starszy wytłumaczę mu na czym polega różnica dla kur.

Na skorupce jajek jest kod X-PL… X to cyfra mówiąca o sposobie hodowli kury:
3 – chów klatkowy
2 – chów ściółkowy
1 – chów na wolnym wybiegu
0 – chów ekologiczny

Badania konsumenckie pokazują, że Europejczycy mimo tych uniwersalnych kodów najchętniej wybierają jajka o ciemnym zabarwieniu skorupki. Dlaczego? Najczęściej myślą, że i żółtko będzie ciemniejsze – bo takie są u nas preferowane. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Co więcej – producenci pasz mają próbniki kolorów, takie z jakich wybieramy kolor farb na ścianę – i hodowca wybiera jaki kolor ma mieć żółtko jego kur, a jaki kolor skorupka. Serio. Widziałam taki na własne oczy. Bo kolor żółtka zależy od ilości karotenów w diecie kury. Jeżeli chodzi ona wolno i zje dużo zielonego, to jej żółtko będzie takie, jak kojarzymy z letnich jajek wiejskich. Ale przecież można dodać karotenu do paszy nioski, która zielonego listka na oczy nie widziała i efekt kolorystyczny będzie taki sam. Co więcej – trudniej w naturalnych warunkach zaplanować odcień żółtka czy skorupki.
Trwa ładowanie komentarzy...