Karmię piersią i jem wszystko – wpływ diety matki na występowanie kolki u dziecka.

Dieta podczas laktacji
Dieta podczas laktacji http://weblog.infopraca.pl/wp-content/uploads/karmienie-piersia.jpg
Co może jeść kobieta która karmi piersią? Najlepiej nic - pić wodę i czasem może suchy chleb najlepiej bez glutenu. Taka odpowiedź jest najbezpieczniejsza. Bo czy ktoś chce wywołać alergię lub kolkę u tej maleńkiej istotki? Więc lepiej nic nie jeść i zrzucić z ramion odpowiedzialność. Powszechnie panujące przekonania wspierane są zaleceniami ze szpitali – widziałam takie, że młoda mama powinna ograniczyć dietę do gotowanego ryżu i kurczaka na parze. Dla tych, którzy nie chcą zagłębiać się w temacie, odpowiem na wstępie. Nie ma żadnych naukowych podstaw dla stosowania „zapobiegawczo” diety eliminacyjnej u matki, zarówno w ciąży, jak i w okresie karmienia piersią.

W krajach rozwiniętych jednym z głównych tematów dotyczących zdrowia małych dzieci są kolki i alergii pokarmowej. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wyraźnie mówi o tym, że wyłączne karmienie dzieci mlekiem matki przez pierwsze 4-6 miesiące życia dziecka działa ochronnie na jego układ immunologiczny, jest więc kluczowe w pierwotnej profilaktyce alergii pokarmowej i atopii. Karmienie piersią jest najlepszym, dostarczającym wszystkich niezbędnych składników odżywczych, immunologicznych oraz czynników wzrostu, pokarmem dla dzieci. Skład mleka kobiecego dostosowuje się do zapotrzebowania dziecka, jego stanu zdrowia, pory dnia i temperatury. Produkcja mleka jest wśród procesów metabolicznych kobiety nadrzędna i priorytetowa, dlatego niedobory w diecie karmiącej odbijają się na składzie mleka dopiero w przypadku skrajnego wyniszczenia, przedłużającego się głodu – a i tak ciało kobiety stara się zrekompensować te niedobory pobierając składniki odżywcze z zapasów matki. Zalecając kobiecie dietę eliminacyjną, w przypadku gdy nie jest to uzasadnione z medycznego punktu widzenia, narażamy ją po prostu na szybko postępujące wyniszczenie. A to jak mi się zdaje, tortura. A dlaczego tak się dzieje?
Często łączymy pochopnie występowanie alergii pokarmowych z kolką, jest to jednak nadmierne uogólnienie, które nie ma pełnego pokrycia w wynikach badań.



Kolka niemowlęca związana jest z zaburzeniami perystaltyki z nadwrażliwością trzewną oraz niedoborami flory bakteryjnej, które mogą reagować na zmiany w sposobie żywienia. W prawdzie dzieci z alergią pokarmową mają również ból brzucha i płaczą – co odbierane jest jako kolka – z tego powodu trudno jest oddzielić jedną z dolegliwości od drugiej. Jakkolwiek w przypadku dzieci cierpiących na kolki, bez objawów alergii – wątpliwe jest wysnuwanie wniosku, jakoby dieta eliminacyjna mamy przynosiła efekty.

O kolce mówimy, gdy nieukojony płacz dziecka utrzymuje się przez minimum 3 godz. na dobę i powtarza się przez co najmniej 3 dni w tygodniu w czasie 3 tygodni. Dolegliwości te występują pomiędzy 6 tygodniem a 3-4 miesiącem życia dziecka. Ale nie można zapominać, że stres matki powoduje zwiększenie napięcia u dziecka, a co za tym idzie gorszą pracę jelit oraz płacz.
W ostatnich latach przeprowadzano różne badania oraz analizowano dane wyników z ostatnich kilkudziesięciu lat. W większości związek ten nie był znaczący statystycznie. W jednym z badań, po wprowadzeniu tygodniowej diety hipoalergicznej przez kobiety, czas płaczu dzieci skrócił się o ok. 37%, przy czym eliminacja nabiału, jajek, orzechów, pszenicy, soi, orzechów i czekolady nie przynosiła żadnych efektów w ciągu pierwszych 3 dni. W kolejnych badaniach, przeprowadzanych krzyżowo, nie znaleziono związku pomiędzy odstawieniem czosnku, cebuli, mleka i czekolady.
Mleko kobiece zawiera w swoim składzie nienaruszone alergeny – w tym białka mleka krowiego. W tym samym mleku są również związki immunomodulujące działające ochronnie, np. TGF-b, lub długołańcuchowych wielonienasyconych kwasów tłuszczowe. Badania nad mechanizmami rozwoju alergii wskazują jasno, że wczesne poznawanie dziecka z potencjalnymi alergenami w niewielkiej ilości może zmniejszyć ryzyko alergii. Dlatego dobrze, jeżeli kobieta w czasie ciąży i laktacji ma urozmaiconą dietę, ponieważ bardzo delikatnie adaptuje dziecko do kontaktu z różnymi substancjami.
Matka powinna stosować normalną, zróżnicowaną i zdrową dietę i dopiero w przypadku pojawienia się niepokojących objawów u dziecka, zastanowić się nad modyfikacjami dietetycznym. Nawet te zmiany, powinny być wprowadzane z rozsądkiem, rozwagą i uważną obserwacją dziecka. Niekiedy wystarczy odstawić nabiał z diety matki, nie ma potrzeby eliminacji innych produktów – jak owoców, warzyw, ryb czy zbóż – które są przecież niezbędne dla zdrowego funkcjonowania kobiety. Karmienie piersią jest cudownym doświadczeniem - ja musiałam przestać gdy schudłam do wagi sprzed ciąży i nie miałam już sił. Do dziś pamiętam do ostatnie karmienie i nie życzę żadnej z mam, aby z powodu niedoborów musiała odstawić dziecko od piersi.
Trwa ładowanie komentarzy...