Kupujmy krzywe marchewki!

W październiku 2012 roku magazyn Forbes podał, że na terenie Unii Europejskiej marnujemy dokładnie 50% uprawianych owoców i warzyw. Dzieje się tak z różnych powodów, m.in. dlatego, że supermarkety nie chcą przyjmować od rolników warzyw i owoców swoim wyglądem „odstających od normy”. Powykrzywiana marchewka nie sprzedaje się tak dobrze, jak ta prosta.

Każdego roku, my, konsumenci bogatych krajów powodujemy straty żywności w takiej ilości, w jakiej produkuje je cała Afryka Subsacharyjska. W najbiedniejszych krajach rozwijających się straty dokonują się głównie na etapie produkcji, ze względu na braki w infrastrukturze – niewystarczającą ilość chłodni i odpowiednich dróg. U nas, marnotrawstwo odbywa się dwojako. Po pierwsze wyrzucamy połowę chleba który kupujemy, 33% warzyw i wędlin oraz 26 % owoców. Jest na to rada… Owoce i warzywa, które grożą zepsuciem można zmiksować i wypić z nich zdrowe koktajle. Wiem o czym mówię, bo na ukończeniu jest moja trzecia książka z przepisami na koktajle i nie raz zdarzyło się że takie awaryjne czyszczenie lodówki dało mi inspirację do nowych połączeń. Chleb zazwyczaj piekę sama w domu i nagle okazało się, że wcale się on nie psuje po kilku dniach, nie gnije i nie pleśnieje jak to pieczywo, które wcześniej kupowałam, a jedynie usycha. Wtedy taki chleb trę w blenderze na bułkę tartą i po kłopocie. Na psucie się wędlin i innych produktów można zaradzić zmniejszając zakupy które robimy. Do sklepu najlepiej jest chodzić po zjedzeniu posiłku. „Na głodniaka” kupujemy dużo więcej niż nam potrzeba. Sprawdza się również robienie list i planowanie co chcemy ugotować w najbliższym czasie. To też wspaniała zasada dla wszystkich którzy chcą zadbać o linię i jeść to co zdrowe, a nie to co nam podpowie głód i pusty żołądek.



Drugim problemem marnowania żywności w naszym kraju są wymagania dotyczące wyglądu produktów, oczekiwań wobec ich idealnego kształtu, jednorodnej barwy i braku jakichkolwiek uszkodzeń czy przebarwień. W 2012 roku w Nairobi, w której uprawiano fasolkę szparagową, groszek i brokuły na Europejskie ryki wyrzucano tygodniowo 40 ton tych zielonych roślin, ze względów estetycznych lub np. z konieczności obcinania części strąków fasoli ponieważ nie mieściła się ona do standardowych opakowań. Podobnie dzieje się z bananami, które z powodu niedopasowanego kąta krzywizny nie pasują do standardowych kartonów przewoźników, więc zamiast zabrać ich trochę mniej luźniej ułożonych, bardziej opłaca się wyrzucić część plonów nieodpowiadających naszym „cywilizowanym” normom.
Więc może damy znać sprzedawcom, że mniej jednorodne kształtem produkty również nam odpowiadają? Będziemy je kupować dając tym samym przyzwolenie dla „poluzowania” norm stawianym producentom zmniejszymy nie tylko ilość marnowanego jedzenia, ale również wpłyniemy korzystnie na stan naszego środowiska, bowiem musimy pamiętać, że niepotrzebna produkcja żywności prowadzi do zużycia słodkiej wody, wyjaławiania ziemi, zanieczyszczeń z powodu stosowania środków ochrony roślin i nawozów oraz zużycie paliwa. Nie wspomnę o zanieczyszczeniu powietrza dwutlenkiem węgla spowodowanym hodowlą zwierząt.
Trwa ładowanie komentarzy...