<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0">
	<channel>
		<title><![CDATA[naTemat.pl - Katarzyna Błażejewska]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze wpisy z bloga Katarzyna Błażejewska w naTemat.pl]]></description>
		<link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/</link>
		<generator>natemat.pl</generator>
		
			<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/196651,wina-lodowki</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/196651,wina-lodowki</link><pubDate>Mon, 12 Dec 2016 14:49:58 +0100</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Wina lodówki</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/e2bbcbf0bfe0a433d7426ce226dd9546,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Dawniej, żywność przed zepsuciem zabezpieczano najczęściej kisząc ją. Sól była droga i zmieniała smak. Chłodzić można było oczywiście w ziemiankach, ale nie każdy miał do nich dostęp. Dzięki temu codziennie nasi przodkowie jedli kiszonki i dużą ilość bakterii probiotycznych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania jelit. Aż tu nagle skonstrułowano lodówkę i … nasza dieta uległa znacznemu zubożeniu, pod względem dostarczanej flory bakteryjnej.<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/196651,wina-lodowki">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/e2bbcbf0bfe0a433d7426ce226dd9546,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/e2bbcbf0bfe0a433d7426ce226dd9546,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Kiszone buraki</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/184095,konsekwencja</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/184095,konsekwencja</link><pubDate>Sat, 02 Jul 2016 16:58:37 +0200</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Konsekwencja</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/8d060de7ff1de380ebbc9f9ef6341bc4,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Termin znany wszystkim rodzicom, jakże trudny w realizacji.... Kiedy dziecko wychowuje się w dwóch domach, robi się jeszcze trudniej.. W każdym razie od jakiegoś czasu posiłki mojego Stacha, zwanego Pepe, stały się pewnym kłopotem. Konkretnie od momentu gdy mojemu małemu Pepe zdjęto z nogi gips i stał się mobilny. Jeśli chodzi o jadłospis, jako mama-dietetyczka jestem z niego dumna. Zielone koktajle, owsianki, muffiny jaglane i bób z czosnkiem nie są mu straszne. Pieczywo żytnie razowe piecze razem ze mną i je bez najmniejszych obaw. Ostatnio przekonywał swoją rówieśnicę, że „nie ma nic lepszego na obiad niż ziemniaki z koperkiem (musi być go dużo), olejem lnianym i zsiadłym mlekiem oraz gotowanym kalafiorem”. Niestety problemem stało się wstawanie od stołu. Miał 10 pomysłów w trakcie posiłku. Zawsze „musiał tylko coś zrobić, a to zajmuj pół sekundy, a pół sekundy to przecież bardzo malutko” itd...<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/184095,konsekwencja">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/8d060de7ff1de380ebbc9f9ef6341bc4,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/8d060de7ff1de380ebbc9f9ef6341bc4,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/181685,wizyta-w-sklepie-z-zabawkami</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/181685,wizyta-w-sklepie-z-zabawkami</link><pubDate>Mon, 06 Jun 2016 22:00:41 +0200</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Wizyta w sklepie z zabawkami</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/167a88bbc1309d2eca9e0b36d3c67142,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Lubicie wchodzić do sklepów z zabawkami? Nie mówię o wizycie z dziećmi, ale czy w ogóle to przyjemne dla Was miejsce? Bo dla mnie – ku sporemu zaskoczeniu - to zazwyczaj rozczarowanie (oferowanym towarem oraz cenami produktów). Aż natrafiłam na sklep w którym poczułam się jak… dziecko w sklepie z zabawkami… albo łasuch w cukierni. CHCIAŁAM WSZYSTKO! A niemalże każdy produkt w tym sklepie ma swoją historię, producenta, który dba o produkty z których postał, a przede wszystkim ma cel edukacyjny – ale bez przesady.<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/181685,wizyta-w-sklepie-z-zabawkami">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/167a88bbc1309d2eca9e0b36d3c67142,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/167a88bbc1309d2eca9e0b36d3c67142,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/176201,kupujmy-krzywe-marchewki</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/176201,kupujmy-krzywe-marchewki</link><pubDate>Mon, 04 Apr 2016 15:42:35 +0200</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Kupujmy krzywe marchewki!</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/c8d938280e230a36d5d9beb492f71986,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>W październiku 2012 roku magazyn Forbes podał, że na terenie Unii Europejskiej marnujemy dokładnie 50% uprawianych owoców i warzyw. Dzieje się tak z różnych powodów, m.in. dlatego, że supermarkety nie chcą przyjmować od rolników warzyw i owoców swoim wyglądem „odstających od normy”. Powykrzywiana marchewka nie sprzedaje się tak dobrze, jak ta prosta.<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/176201,kupujmy-krzywe-marchewki">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/c8d938280e230a36d5d9beb492f71986,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/c8d938280e230a36d5d9beb492f71986,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/175173,karmie-piersia-i-jem-wszystko-wplyw-diety-matki-na-wystepowanie-kolki-u-dziecka</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/175173,karmie-piersia-i-jem-wszystko-wplyw-diety-matki-na-wystepowanie-kolki-u-dziecka</link><pubDate>Wed, 23 Mar 2016 08:56:08 +0100</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Karmię piersią i jem wszystko – wpływ diety matki na występowanie kolki u dziecka.</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/a62abdc8236a262853d67a1d413a802f,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Co może jeść kobieta która karmi piersią? Najlepiej nic - pić wodę i czasem może suchy chleb najlepiej bez glutenu. Taka odpowiedź jest najbezpieczniejsza. Bo czy ktoś chce wywołać alergię lub kolkę u tej maleńkiej istotki? Więc lepiej nic nie jeść i zrzucić z ramion odpowiedzialność. Powszechnie panujące przekonania wspierane są zaleceniami ze szpitali – widziałam takie, że młoda mama powinna ograniczyć dietę do gotowanego ryżu i kurczaka na parze. Dla tych, którzy nie chcą zagłębiać się w temacie, odpowiem na wstępie. Nie ma żadnych naukowych podstaw dla stosowania „zapobiegawczo” diety eliminacyjnej u matki, zarówno w ciąży, jak i w okresie karmienia piersią.<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/175173,karmie-piersia-i-jem-wszystko-wplyw-diety-matki-na-wystepowanie-kolki-u-dziecka">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/a62abdc8236a262853d67a1d413a802f,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/a62abdc8236a262853d67a1d413a802f,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Dieta podczas laktacji</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/167329,historia-jednego-kesa</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/167329,historia-jednego-kesa</link><pubDate>Mon, 04 Jan 2016 20:58:54 +0100</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Historia jednego kęsa</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/3e07a3f5cb70c77418d64088c881129d,135,135,1,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Mam wrażenie, że początek styczna jest okresem, gdy najwięcej uwagi poświęcamy zdrowemu żywieniu. Teraz oraz wiosną to dwa momenty gdy telefon dietetyka się urywa. A ja powiem: spokojnie! 1 stycznia oraz poniedziałki to najgorsze momenty na życiowe rewolucje. Jest nam ciężko wrócić do codziennego rytmu po weekendzie, nie mówiąc już o dodatkowych wyrzeczeniach.  
To może zacznijmy od teorii - co dzieje się ze spożywanym przez Was jedzeniem?<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/167329,historia-jednego-kesa">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/3e07a3f5cb70c77418d64088c881129d,305,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/3e07a3f5cb70c77418d64088c881129d,305,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Katarzyna Błażejewska</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/151407,dzieci-smieci</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/151407,dzieci-smieci</link><pubDate>Thu, 17 Dec 2015 05:31:33 +0100</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Dzieci śmieci</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/34ca32233cd634995c73f8f32253fb65,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Mieszkam w centrum warszawy. W kamienicy, niedawno odnowionej, z pięknymi kamieniami na schodach, windami ozdobionymi drewnianymi portalami, z panią myjącą klatkę schodową codziennie, z ochroniarzem w bramie i… kipiącymi śmietnikami, z których wysypują się puste kartony, nadmuchane baniaki o pojemności 5 l po wodzie, z ogromną ilością plastikowych opakowań, szklanych butelek i śmieci organicznych… wszystkich wymieszanych. Jakby na złość i specjalnie lekceważących napisy na kontenerach informujące o ich przeznaczeniu. Dlaczego ludzie, którzy są wrażliwi na piękno, nawet luksus są tak niewrażliwi na to co robią z naszą planetą, nie wspominając nawet o swoim podwórzu?<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/151407,dzieci-smieci">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/34ca32233cd634995c73f8f32253fb65,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/34ca32233cd634995c73f8f32253fb65,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Domowa forteca</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/158423,jak-sie-rodza-dietetyczne-mity</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/158423,jak-sie-rodza-dietetyczne-mity</link><pubDate>Sat, 17 Oct 2015 09:32:27 +0200</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Jak się rodzą dietetyczne mity</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/80470ad200747622a5fad867e4f2943f,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Poproszono mnie o komentarz do diety Roberta Lewandowskiego, dzięki której strzelił 5 goli w 9 minut. Moją pierwszą myślą było „Co tu komentować, skoro efekty mówią same za siebie”. No ale oczywiście warto poruszyć temat diety, podkreślić jej znaczenie – szczególnie, że w tej sytuacji jest ona spójna z moim podejściem do żywienia – powinno ono brać się z domu, być naturalne i normalne. Taki zawodnik mógłby żywić się pewnie jakimiś preparatami, mieć odmierzane miligramy poszczególnych aminokwasów itp., a jednak dieta żony jest najlepsza. Moje problemy zaczęły się, gdy pani dziennikarka zapytała na czym polega fenomen jego bezbiałkowej diety i tu…<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/158423,jak-sie-rodza-dietetyczne-mity">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/80470ad200747622a5fad867e4f2943f,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/80470ad200747622a5fad867e4f2943f,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/155573,food-miles</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/155573,food-miles</link><pubDate>Wed, 23 Sep 2015 11:37:44 +0200</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Food miles</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/3e07a3f5cb70c77418d64088c881129d,135,135,1,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Food miles to wyrażenie określające jaki dystans pokonała nasz żywność, od miejsca gdzie rozpoczęła się jej produkcja. Może to być 10 km od pobliskiej miejscowości, gdzie rolnik na swoim polu uprawia ziemniaki, może to być 600 km bo marchewka na sok najpierw trafia do fabryki, a potem do sklepu i naszego domu, albo może to być 300 km które przejechało zdrowe suwalskie jajka od kury która codziennie patrzy na klasztor nad Wigrami i dzięki temu ma się lepiej; które są do kupienia na eko – targu w stolicy. Ponieważ naszymi zakupami kieruje nawyk, zachęcam do krótkiej refleksji czy nie możemy nieco skrócić mil na które się decydujemy.<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/155573,food-miles">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/3e07a3f5cb70c77418d64088c881129d,305,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/3e07a3f5cb70c77418d64088c881129d,305,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Katarzyna Błażejewska</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/152419,kto-jest-madrzejszy-od-jajka</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/152419,kto-jest-madrzejszy-od-jajka</link><pubDate>Tue, 25 Aug 2015 16:02:02 +0200</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Kto jest mądrzejszy od jajka?</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/b3f4234d5f6d2bbd0fe555ff2507ae6a,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>100 kur znosi około 33 jaj dziennie – mówi mi pan Mieczysław Babalski. Czyli średnio kura niesie się co 3 dni. W hodowlach intensywnych dąży się do 1 jaja dzienni i obecne wyniki intensywnej produkcji wynoszą już 300-320 jaj rocznie od jednej nioski.  
Na przykładzie tego zwykłego jajka, które jest podstawowym produktem w lodówce każdego, możemy wykształcić w naszym dziecku świadomego konsumenta i odpowiedzialnego mieszkańca Ziemi.<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/152419,kto-jest-madrzejszy-od-jajka">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/b3f4234d5f6d2bbd0fe555ff2507ae6a,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/b3f4234d5f6d2bbd0fe555ff2507ae6a,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Młode kurczaczki pod lampą</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/149627,wiecie-ze-w-polsce-rosnie-zen-szen</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/149627,wiecie-ze-w-polsce-rosnie-zen-szen</link><pubDate>Sat, 25 Jul 2015 13:33:12 +0200</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Wiecie, że w Polsce rośnie żeń - szeń?</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/7d35f16cc4e8b5783f76cb0fc78c2563,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Jakiś czas temu byłam u Wujka w Lublinie, i usłyszałam, że MUSZĘ poznać pana Sławka Chmiela, który uprawia topinambur i – tu moje oko zabłysło – żeń – szeń. Nie przypuszczałam, że można go w Polsce uprawiać, kojarzył mi się raczej z Chinami i Japonią… Dlatego z ogromną ciekawością pojechałam poznać śmiałka, który się tego podjął.<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/149627,wiecie-ze-w-polsce-rosnie-zen-szen">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/7d35f16cc4e8b5783f76cb0fc78c2563,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/7d35f16cc4e8b5783f76cb0fc78c2563,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Sławomir Chmiel i Katarzyna Błażejewska</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/149519,hiszpanskie-przygody</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/149519,hiszpanskie-przygody</link><pubDate>Fri, 24 Jul 2015 10:57:07 +0200</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Hiszpańskie przygody</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/714828a45d99a5d61c01d680ab30fcc1,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Podróże to dla mnie przede wszystkim możliwość poznawania nowych smaków i poszukiwanie lokalnych rarytasów. Tym razem wróciłam z Malagi lekko nienacieszona - ale rozbawiona. Nie wiem czy to tradycyjne zachowanie hiszpańskich kelnerów…. Może taki obyczaj przyjmowania gości? Karta po hiszpańsku i angielsku, mój towarzysz biegle mówi w dwóch językach, ja mam pewność co do angielskiego – nie powinno być problemów.  
Nie jemy w restauracjach dla turystów – nie o to nam chodzi. Nie taka turystyka nas interesuje. Jemy w barach gdzie pełno „lokalsów”.<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/149519,hiszpanskie-przygody">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/714828a45d99a5d61c01d680ab30fcc1,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/714828a45d99a5d61c01d680ab30fcc1,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Taras Casa Al Sur Terraza Hostel</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/147973,zdrowe-lody-ktore-smakuja-nie-tylko-dzieciom</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/147973,zdrowe-lody-ktore-smakuja-nie-tylko-dzieciom</link><pubDate>Wed, 08 Jul 2015 17:33:01 +0200</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Zdrowe lody, które smakują nie tylko dzieciom</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/42512a70673e32373514d53942cf0117,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Możecie dla każdego przygotować oddzielną porcję wlewając pojedyncze wartwy do kubeczka mrożąc je stopniowo. Aby łatwiej było wyjąć lody z opakowania proponuję włożyć w środek patyczek lub słomkę, które będą wystawać i ułatwią wyjęcie lodów z opakowania. Można też przygotować dużą porcję w zbiorczym naczyniu i wyjmować każdemu porcję lodów do miseczki.<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/147973,zdrowe-lody-ktore-smakuja-nie-tylko-dzieciom">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/42512a70673e32373514d53942cf0117,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/42512a70673e32373514d53942cf0117,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/145031,blada-krew</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/145031,blada-krew</link><pubDate>Mon, 08 Jun 2015 21:43:24 +0200</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Blada krew</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/06e0a1adb9d671c2778ef30caecc0cbe,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Historia pierwsza: podobno stacje krwiodawstwa wylewają część krwi, którą pobrali od krwiodawców bez badań, bo okazuje się, że coraz więcej osób ma anemię i oddaje krew nie wiedząc o tym, że nie spełnia ona pewnych kryteriów… Mam nadzieję, że potem się o tym dowiadują.<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/145031,blada-krew">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/06e0a1adb9d671c2778ef30caecc0cbe,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/06e0a1adb9d671c2778ef30caecc0cbe,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/142045,burak-i-jego-owocki</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/142045,burak-i-jego-owocki</link><pubDate>Sat, 09 May 2015 10:43:15 +0200</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Burak i jego owocki</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/dd13c25bdbf3de242bdf97072a498cc9,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>To jeden z koktajli, z których jestem najbardziej dumna - ponieważ smakuje on nawet tym, którzy buraków nie lubią :)  
A warto go pić, bo jest niezwykle bogaty w witaminy i antocyjany - taki fitozwiązek, który ma bardzo silne działanie przeciwzapalne. Dodatkowo koktajl działa zasadotwórczo, a więc odkwasza organizm.<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/142045,burak-i-jego-owocki">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/dd13c25bdbf3de242bdf97072a498cc9,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/dd13c25bdbf3de242bdf97072a498cc9,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/140973,kto-pogryzie-za-mnie-sniadanie</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/140973,kto-pogryzie-za-mnie-sniadanie</link><pubDate>Tue, 28 Apr 2015 14:42:38 +0200</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Kto pogryzie za mnie śniadanie?</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/88c106914ebf1828f5b8cc441e2a13ad,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Dżem bez skórek owoców! Wspaniale! Oduczmy dzieci gryzienia rozgotowanych skórek wiśni. Po co mają się męczyć?! Jako następny krok proponuję wyrwanie wszystkim zębów. Ach! Jeżeli zniszczymy je w zarodku unikniemy bardzo trudnego momentu w życiu wszystkich niemowląt i ich rodziców. Tyle łez mniej, noce przespane, niepotrzebne gryzaki, wyciągi z rumianku przydadzą się tylko do kąpieli…. Rodzicielstwo stanie się rozkoszą!<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/140973,kto-pogryzie-za-mnie-sniadanie">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/88c106914ebf1828f5b8cc441e2a13ad,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/88c106914ebf1828f5b8cc441e2a13ad,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/140423,w-mlynie-u-babalskich</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/140423,w-mlynie-u-babalskich</link><pubDate>Thu, 23 Apr 2015 11:00:28 +0200</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>W młynie u Państwa Babalskich</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/4f2869b99e84247a004b7dbff6ddc756,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Wczoraj wybrałam się z Mamą do ekologicznego gospodarstwa Pana Mieczysława Babalskiego, który zajmuje się uprawą starych odmian zbóż oraz ich przetwórstwem. Zwiedziłyśmy młyn, zobaczyłyśmy jak się robi kasze i makarony, otręby oraz płatki owsiane. Niezmiernie ciężko ubrać to wszystko w słowa – bez prezentowania zapachów, bez możliwości przesypania ziaren w palcach i posmakowania świeżych – suszących się płatków owsianych – ale spróbuję.<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/140423,w-mlynie-u-babalskich">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/4f2869b99e84247a004b7dbff6ddc756,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/4f2869b99e84247a004b7dbff6ddc756,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Wojciech Babalski Katarzyna Błażejewska</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/138655,uwaga-glodek</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/138655,uwaga-glodek</link><pubDate>Thu, 02 Apr 2015 19:51:58 +0200</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Uwaga głodek!</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/3e07a3f5cb70c77418d64088c881129d,135,135,1,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Człowiek głodny, to zły. Znacie to?  
 
Dorosły może sobie to uświadomić, wiedzieć, że narastająca w nim irytacja spowodowana jest tym, że nie pamięta kiedy coś jadł. Może się nieco uspokoić, jak się bardzo postara. Powie sobie: jestem głodny, zaraz zjem, przeżyję ten stan.  
 
Dziecko nie wie co się dzieje, nagle robi się niedobrze. Wszystko drażni.<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/138655,uwaga-glodek">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/3e07a3f5cb70c77418d64088c881129d,305,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/3e07a3f5cb70c77418d64088c881129d,305,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Katarzyna Błażejewska</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/137243,dziecko-w-restauracji</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/137243,dziecko-w-restauracji</link><pubDate>Fri, 20 Mar 2015 14:20:47 +0100</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Dziecko w restauracji</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/a7ced1cbcb8b8622d64ddf220661a6a7,150,100,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Menu dziecięce w polskich restauracjach to tragedia! W 90% jest ono takie samo we wszystkich restauracjach: rosół, zupa pomidorowa, panierowane kotleciki, spaghetti, pizza i frytki. Mistrzostwem świata jest dla mnie pozycja „pizza z frytkami” w restauracji, która na marginesie, serwowała fantastyczne dania dla dorosłych. Mnie to trochę przeraża.<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/137243,dziecko-w-restauracji">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/a7ced1cbcb8b8622d64ddf220661a6a7,301,0,0,0.png" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/a7ced1cbcb8b8622d64ddf220661a6a7,301,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">http://katarzynablazejewska.natemat.pl/135099,tajemnice-stolu</guid><link>http://katarzynablazejewska.natemat.pl/135099,tajemnice-stolu</link><pubDate>Sat, 28 Feb 2015 16:47:10 +0100</pubDate><author>Katarzyna Błażejewska</author><title>Tajemnice stołu</title><description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/9cd68508c4f8e6ae864b12759c04656b,150,100,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;"/>Przychodzi w życiu taki czas, gdy słowo wypowiedziane przez rodziców, a jeszcze gorzej przez nauczycieli, nie znaczy nic. Albo inaczej – znaczy bardzo wiele – jest zapalnikiem, podstawą do negowania i zachętą do robienia na przekór. Czy można więc mieć nadzieję, że da się wprowadzić skuteczną edukację żywieniową dla nastolatków? MOŻNA! Polecam filmy nakręcone przy okazji warsztatów Tajemnice Stołu organizowanych przez warszawskie convivium Slow Food.<br /><br /><a href="http://katarzynablazejewska.natemat.pl/135099,tajemnice-stolu">Czytaj więcej w naTemat.pl</a>]]></description><media:thumbnail url="http://cdn.natemat.pl/9cd68508c4f8e6ae864b12759c04656b,301,0,0,0.jpg" /><media:content url="http://cdn.natemat.pl/9cd68508c4f8e6ae864b12759c04656b,301,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
